<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="WordPress/2.9.2" -->
<rss version="0.92">
<channel>
	<title>Ciekawe opowiadania</title>
	<link>http://www.fantastyka.dowolna.com</link>
	<description>Kilka ciekawych opowiadań</description>
	<lastBuildDate>Fri, 28 May 2010 09:42:39 +0000</lastBuildDate>
	<docs>http://backend.userland.com/rss092</docs>
	<language>en</language>
	
	<item>
		<title>Dynks cz.XI</title>
		<description><![CDATA[Zastanawiałem się minutę.
- Po pierwsze, potrzebny mi do wieczora jeden z waszych miejscowych rezerwowych korytarzy, i to wysoko. Dwa tysiące stóp. Po drugie, strefa lasu w promieniu dwóch mil dokoła ma być dziś zamknięta dla lotów. Niech miejski dyspozytor transportowy się tym zajmie. Po trzecie, proszę spowodować, żeby do lasu nikt nie właził też pieszo&#8230;
- [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-xi/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dynks cz.X</title>
		<description><![CDATA[Poza przedpokój nie zostaliśmy wpuszczeni.
- Tak? &#8211; zapytała missis Sayer.
Wyglądała na czterdzieści lat i nie sprawiała wrażenia kobiety, której zaginęła córka. Raczej kobiety, która od dziesięciu dób trwa w nieprzerwanej histerii.
Była rozczochrana, bosa i odziana w jakieś bezkształtne wory.
Od razu nie przypadliśmy jej do gustu.
- Proszę pokazać mi Sarę &#8211; poprosił Billy.
- Co?
Nie wiem, jak [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-x/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dynks cz.IX</title>
		<description><![CDATA[Niemal jestem pewien, że przodkiem mojego kumpla był afrykański monarcha. Zwyczajni ludzie nie potrafią tak twardo stawiać na swoim. Kiedy Billy latał jako mój „prawy taboret”, tylko subordynacja nas ratowała. Teraz też jestem formalnie jego dowódcą, ale to raczej oznacza, że właśnie na moją głowę spadają największe i najtwardsze szyszki.
Na szczęście, znalazłszy się w ślepej [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-ix/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dynks cz.VIII</title>
		<description><![CDATA[Schodzimy, ziewając, z piętra, a w salonie siedzi sobie szeryf. Popija babciną kawę.
- A gdzie Clarissa? &#8211; pyta go Billy.
Zaskoczony glina dławi się kawą, wylewa sobie na spodnie, kaszle i wytrzeszcza oczy.
Babcia wali go otwartą dłonią w plecy.
- Dziękuję, ma’am&#8230; &#8211; chrypi szeryf. Łapie serwetkę, usiłuje nią zetrzeć kawę ze spodni. Grzecznie mamrocę „dzień dobry” [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-viii/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dynks cz.VII</title>
		<description><![CDATA[Nie, nie pałałem żądzą pozostania tu na długo. Mam nieco inne priorytety, a starość w ogóle zamierzam powitać w ojczyźnie. Nawet gdyby weszła tu Clarissa i powiedziała: „Ivan, jestem twoja na wieki!” &#8211; musiałaby się pogodzić z moim wyborem. Ale&#8230; Dziś było mi tu ciepło. W żadnym megapolisie nie znajdziesz takiej niefałszywej kompanii. W megapolisach [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-vii/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dynks cz.VI</title>
		<description><![CDATA[Ulokowano nas u babci Hurt. Ojciec uratowanych dziewczynek od razu tak zaordynował: „Chłopy, sprzedam dla was ostatnie spodnie, ale do swojego domu was nie wpuszczę. Sami widzicie &#8211; dziewczyny mam jak maliny, seks im z uszu tryska. Zakochają się w przybyszach i uciekną. Czy mi to do szczęścia potrzebne?”.
Szczerze mówiąc, dziewczyny były takie sobie, ale [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-vi/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dynks cz.V</title>
		<description><![CDATA[- Szczery facet z ciebie, Billy &#8211; mówię. &#8211; Do bólu.
- Chłopca interesował pułap T5. Podałem mu informację.
- A jakby zapytał: „Mister, a jaki jest pułap pańskiej »teczki«„?
- To bym mu powiedział: „Chłopcze, ja mam nie standardową »teczkę«, a »T5 Evolution«„&#8230;
- A gdyby on&#8230;
- Wanja, dlaczego jesteś taki upierdliwy?
- Po prostu gadam sobie &#8211; mówię. [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-v/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dynks cz.IV</title>
		<description><![CDATA[Nie licząc oczywiście tych, od zderzenia z którymi niemal codziennie uchyla się na trasie.
- Proszę opowiedzieć, missis Palmer &#8211; prosi szeryf.
No proszę, już tarmosi chusteczkę!
- Rozumiecie, mój Ronnie&#8230; Mój synek. Jest brokerem w Chicago. Wcześniej dość często rozmawiał ze mną&#8230;
Kłamie. Nie często. Bardzo rzadko.
- &#8230;a od dwóch miesięcy nie mogę się z nim skontaktować. Jego [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-iv/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dynks cz.III</title>
		<description><![CDATA[Poza tym chciałbym się ożenić. Ożenić i ustatkować. Pewnie na kacu takie myśli&#8230;
Clarissa bardzo by mi pasowała.
I jak na zamówienie właśnie do mnie podeszła.
- Mister Kouznetsoff, szeryf oczekuje pana.
Tak w ogóle to mógłby szeryf szarpnąć się na com, a nie wysyłać kuriera. A może z racji stanowiska nie powinien zaprzątać sobie łba duperelami?
- A czy [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-iii/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dynks cz.II</title>
		<description><![CDATA[- Z pana jest spryciarz, Ivan! Miał pan na pewno tysiące okazji, by przywłaszczyć sobie artefakt. Czyli z jakiegoś powodu pasuje panu, żeby kamień nosił William i żeby wszyscy uważali, że artefakt do niego należy. Więc i ja chcę zajarzyć, gdzie jest pies pogrzebany. Przecież idziemy razem na poważną robotę.
Dopijam kawę i ciskam kubeczek do [...]]]></description>
		<link>http://www.fantastyka.dowolna.com/dynks-cz-ii/</link>
			</item>
</channel>
</rss>

