Dynks cz.V
- Szczery facet z ciebie, Billy – mówię. – Do bólu.
- Chłopca interesował pułap T5. Podałem mu informację.
- A jakby zapytał: „Mister, a jaki jest pułap pańskiej »teczki«„?
- To bym mu powiedział: „Chłopcze, ja mam nie standardową »teczkę«, a »T5 Evolution«„…
- A gdyby on…
- Wanja, dlaczego jesteś taki upierdliwy?
- Po prostu gadam sobie – mówię. – Chcę się przestawić. Rozumiesz, tam, w barze, pod kontuarem stoi baryłeczka schłodzonego jasnego piwa. I wzywa mnie. Krzyczy: „Wania, biegnij szybciej, wypij mnie!”. Żeby nie zwariować od jej wrzasków, tworzę zakłócenia.
- A mnie się strasznie chce – wzdycha Billy – za kierownicę. I na trasę.
Tak, za kierownicę i na trasę… Patrzę w niebo i nagle dociera do mnie: od kilku lat nie widziałem Ziemi.
Kiedy człowiek długo nie widzi Ziemi z boku, zaczyna mieć do niej nieodpowiedni stosunek. Odnosi się do niej jak do jakiegoś zwyczajnego lądu, który można deptać stopami. A Ziemia przecież jest żywa. Przez pewien czas marzyłem, że wszystkich idiotów, którzy urządzają tu wojny i inne świństwa, wyciągnę na sto mil w górę i zmuszę do uświadomienia sobie, gdzie tak naprawdę żyją. I jak ostrożnie należy się tu zachowywać.
Dopiero po latach zrozumiałem, że między nimi i nami jest zasadnicza różnica. Można im pokazywać wszystko, co się żywnie podoba.
A do nich po prostu nie dociera.
Przypominam sobie to moje smutne odkrycie i duszę przepełnia mi smutek, ale od razu mówię sobie: „Ivan, to są tylko poalkoholowe lęki”.
A tu się bar po drodze napatoczył.
I z baru wychodzi, niepewnie krocząc, miejscowy menel, widzi nas i drze się na całą ulicę:
- Billy, mordo stara, żeby cię pogięło! Zapytaj kamyczka, z jakim wynikiem Byki w tym tygodniu potną Gigantów!
- Ciągnij diesla! – radzi mu mój partner.
Jak wielu wysokich mężczyzn nie znosi koszykówki.
